czwartek, 5 marca 2009

Testosteron

Gdyby tak się zdarzyło, że znalazłszy na plaży magiczną lampę oklejoną jeszcze mokrymi ziarenkami piasku i po jej potarciu, zgodnie z szablonem każdej szanującej sie bajki o Alladynie, miałabym jedno życzenie, zdecydowałabym, że jeden dzień chciałabym być mężczyzną. A żeby było jak najbardziej zabawnie, chciałabym być zagorzałym kibolem z " Żylety"
Powodów jest kilka.
Po pierwsze primo:
Żeby w duszy zagrał mi ten religijny nieomal fanatyzm wyznawany na cześć najczęściej dwudziestu dwóch nóg, biegnących, czasem turlających się i ciągnących za lepiącą koszulkę po to tylko, żeby dogonić ten pozszywany z białych łatek kawał napompowanej skóry. Który zresztą przed chwilą został wykopany przez ich zawodnika z przeciwległej strony boiska!Może wtedy dotarłoby do mnie, co kryje się w duszy mężczyzny, który przed meczem czterdziestoośmioligowej drużyny, popada w pewien rodzaj katatonii li tylko po to, żeby kilka sekund później, (czasem niestety też dłuuuuuuuugich minut), zerwać się z zajętego już wcześniej szezlonga, czy innej amerykanki i ze zwierzęcą chucią , jakiej próżno wyczekiwać w ekstatycznym uniesieniu z żoną z hydrantem na głowie, wyryczał:
-Kuuuuuuuuurwa, gdzie podajesz chuuuuuujuuuuu!!!???????!?!
I z jeszcze bardziej zdziwioną miną, zapytuje oto, z boku siedzącego kumpla dzierżącego Lecha lub innego Krakowiaka:
-Widziałeś? Widziałeś kurwa co zrobił?? Widziałeś kurwa?
Sądząc po minie, kolega widział, ale jest nie mniej zdziwiony i do spółki porykuje złowieszczo.
Po drugie primo:
Odziałabym się w nylonowy dres marki Abidas czy inny Najk, powiesiłabym sobie osiemnaście i pół kilo łancucha, wbiłabym się w betę i z rykiem silnika i rozdzierającym tapicerkę skowytem głośników podjechała na stację benzynową po gaz , no bo przecież po co? I raz bym zaszalała:
- Za dwie dychy!!
A po trzecie primo:
Podrapałabym się po jajach.

Zaraz, zaraz ,nie mówiłam na początku, że chciałabym być jeden dzień mężczyzną?
To czemu napisałam o pantofelku?

4 komentarze:

Pan "Ktoś" pisze...

If I Were A Boy...

InmindEmpire pisze...

Dzień z Zycia Żylety.


Tak sobie napisałem, więc wkleje to i tutaj...
Wiśniewski kim ty jestes? w ogóle kim wy jesteście? taka piosenka nawet była: Kim wy w ogóle jesteście? Wszyscy ziomkowie i wielcy kozacy kim wy w ogóle jesteście? Widziałem dzisiaj chłopaków z Sadyby i Bródna i reszte fanatyków, którzy oddadza krwawice za "jedyną słuszną sprawę"- wzrok pełny nienawiści, przypominający jednak zaszczute zwierze. Oni wiedzą już, że przegrali swoją bitwe na śnieżki, bo ich Śnieżka wcale nie podbiła publiki, mimo iż bardzo ją upięknili, wysłali do kosmetyczki i opłacili klakierów żeby dla niej klaskali. Gów . . no więc właśnie wam z tego wyszło. Szukacie swojej tożsamości? poszukajcie jej w kiblu a nie róbcie kibla z Legii. A dzisiejsze przyśpiewki ... cóż odniosę się do mojej pasji czyli psychologii, te przyśpiewki to taki powidok ruchu a może nawet złudzenie dyliżansowe. Z jednej strony jesteście na meczu powinniście dopingować ale ni ch.. a, z tym że warunkowanie klasyczne się odzywa i jednak coś by się zaśpiewało, wiec taki typowy odruch bezwarunkowy, śpiewamy k.... coś, ch..j że to było kilka lub kilkanaście lat temu. To tylko pokazuje smutną prostotę... A złudzenie dylizansowe? Wydaje się wam, że wszystko się odkręca ale niestety to tylko złudzenie, dyliżans pędzi dalej... z wami lub bez was. Hmmm... i o tym tez jest piosenka - With or withaout you.. z tą małą różnicą że akurat tu byłoby - I can Live...

InmindEmpire pisze...

Należy się wyjaśnienie dla laików, co do Wiśniewskiego, nie chodzi o Michała ale o Wojciecha - mocno pracującego członka zarządu stowarzyszenia (sklw) - ... i tu będzie wielokropek gdyż moje osobiste uczucia nie przeszłyby cenzury.

InmindEmpire pisze...

Pamiętam dobrze swój pierwszy dzień na Żylecie a w sumie to przed Żyletą... Kanałek, potem fontanna, Rozbrat, kwadrat na nie mojej dzielnicy i teksty: "no chłopaku pokaż co tam potrafisz" ;)- a że troche potrafiłem to zaczęło się od dwóch, dwóch moich kumpli którzy mieli mnie "oklepać, ale nie zrobić krzywdy" :) Ich pech. Po dwudziestu minutach było sześciu na jednego, problem w tym, że było ich za dużo.. dla nich problem. Bo ustawiając ich sobie zawsze miałem na wprost tylko dwóch, pozostała czwórka walczyła o pozycje :) Często myślę o tym, czy aby nie za bardzo lubię analizować ból... , mój ból, to jak wiele jestem w stanie wytrzymać, po tej konfrontacji uznałem, że bez wzgledu na to jak bardzo lubię przeprowadzać tego typu badania to jednak może czasem powinienem mieć na względzie aspekt humanitarny danego przedsięwzięcia :) chyba lubię zbyt często konfrontować swoje słabości.

Lata treningów i wyrzeczeń, wylanych potów, treningów z kijem , uderzeń w głowę tym właśnie kijem przy drobnych pomyłkach w koordynacji - taaa daaa -:) oto właśnie znalazły grupowe zastosowanie, 1 do 6 a werdykt 6 do 1, ależ byłem dumny ale z drugiej strony obiektywnie rzecz ujmując: "jacy my jesteśmy wszyscy p.o.j.e.b.a.n.i", trzeba naprawde mieć w mózgu alternatywnie ewoluujące aksony, żeby odnajdywać istotę istnienia w barwach, kolorach i ich korelacji.
Wracając do poprzedniego wątku, tak właśnie, musiałem pokonać swoich przyjaciół - wrogów żeby stać się bratem przeciwko wrogom, raz zdefiniowanym prawdziwym na zawsze, nie podlegającym prawu oceny, z bezwzględnie wyrytą eLką w sercu. Test był tylko testem, weryfikacja była na ulicach...