piątek, 19 grudnia 2008

Nieświadomość dziecka

Przypadkiem zupełnym, wczorajszego wieczora, obejrzałam program dotyczący reklam. Sama jestem mało podatna na reklamy, a nawet mogę poszczycić się wynajdowaniem no name-ów doskonałej jakości, często przewyższających te, z rzekomej górnej półki.
Otóż progam ten pokazywał co reklama robi z dziećmi.. Nie od wczoraj wiedziałam, że dziecko to niezwykle podatny odbiorca reklamy , ale to co zobaczyłam lekko mnie zszokowało...
Być może gdybym była matką rózowego bobasa, czy nawet małego szelmy w spodenkach w kratę i nawet szelkach, zwrociłabym na to uwagę, ale z racji mojego przytłumionego instynktu macierzyńskiego, który z czasu tylko ma zrywy niepodległościowe, tłumione zresztą w zarodku krwawą rewoltą, bądź też partyzancko przeczekane pod liściem łopianu, zwróciłabym na to uwagę. Ale do rzeczy..
Otóż te własnie dzieci, które siedzą przed telewizorem i wtłaczane są im do głowy różowe Barbie i Matchboxy na resorach stają się, zwłaszcza przed świetami, małymi terrorystami, nie są to zwykli terroryści, to świadome i absolutnie pewne osoby, czego, akurat na te święta potrzebują.
Napchane reklamą dziecko nie potrzebuje pod choinkę samochodu, lalki czy klocków. One chcą barbie mariposa, girlie chou chou, bulkheada, animowanego konwertującego sie blastera i nieśmiertelne klocki lego. Co to jest ten blaster???
Skąd 5 -letnie dziecko to wie?
Reklama z łatwością trafia do dziecka z prostej przyczyny, dzieci nie rozróżniają fikcji od rzeczywistości, dla nich, to co widzą w telewizji jest prawdziwe. Swoją drogą ciekawe co by sie stało, gdyby dorosłą osobę pozbawić tej umiejętności rozróżniania fikcji od realu? Hehheheh. Sodomia i Pogoria.
I żal tych rodziców, bo cóż oni biedni mogą zrobić? No tylko kupić, przecież nie chcą, żeby ich dziecko zostało wyrzucone poza margines. Mechanizm jest prosty - nie masz zabawki z TV, nie jesteś w naszej paczce.
Chyba i my mamy ciągle coś z tych dzieci, niefajnie jest stać Wartburgiem obok A szóstki ...

Brak komentarzy: