poniedziałek, 22 grudnia 2008

Uczta dla oka ucha i ciała

Gdybym to mówiła to powiedziałabym, ze głos mi się łamie, ale piszę, tak więc łamią mi się paznokcie.. Kilka minut temu skończyłam oglądać koncert Madonny z Londynu, to stary koncert, ale nie miałam przyjemności go wcześniej obejrzeć.
Hitchcock w czystej formie , na początku trzęsienie ziemii, a potem już tylko emocje narastały i narastały..
Widowisko na miarę wydarzenia roku, feeria kolorów i niemalże zapachu. Wszystko skrojone na miarę u najlepszego krawca, żadnego miejsca na pomyłkę, żadnego fałszywego kroku. Doskonały pomysł i wykonanie.
Przez bite 2 godziny moja skóra żyła własnym życiem na przemian marznąc i rozgrzewając się do czerwoności . Na karku permanentna gęsia skórka a usta bożonarodzeniowe - w karpia.

Taak, jestem muzycznie wrażliwa...


Brak komentarzy: