czwartek, 4 grudnia 2008

Piramida pokarmowa

Jak co czwartek nadszedł dzień mordu, pobliski Leclerc obfituje w ofiary, nieświadomie jeszcze, tupiących po plastikowo-metalowych klatkach.
-Pani życzy?
-Dwie myszy
-Jakieś preferencje?
Ganz egal, pomyślałam z niemiecka, ale już po polsku odpowiedziałam:
-Bez znaczenia, je wszystko..
Myszy zamieszkały na swoje ostatnie chwile w mało przyjaznym pudełku w jaki zwykło się pakować grecką sałatkę tudzież kawowe lody. Z zaciekawieniem, jak zawsze, obserwowałam ile energii owe stworzenia posiadają, nie spoczywają nawet na moment, bez chwili przerwy kopią w specjalnie dla nich utartych trocinach jakby były w posiadaniu co najmniej mapy skarbów z dokładnie tam postawionym krzyżykiem zwiastującym nagrodę za trud. Zafundowałam im, w dosłownym tego słowa znaczeniu, ostatnią podróż, samochodem.A jakże!!!
Morelia wiedziała, że pakunek który trzymam w ręce jest dla niej, niespokojnie poruszyła trójkątnym łebkiem, ze zdwojoną prędkością wysunęła granatowy język i zaczęła układać ciało w charakterystyczne "S", swoją drogą "S" to chodliwa litera, np. szybowce składając się do lądowania, przy podchodzeniu do płyty też z niej korzystają, ale o tym potem...
Nie jestem bez serca.... To tylko piramida pokarmowa....

Brak komentarzy: