czwartek, 4 grudnia 2008

Skurcz nerki i wątroby

Jestem nerwusem, ale nie takim zwykłym nerwusem, ja jestem nerwusem pisanym przez piękne, wykaligrafowane cyrylicą, wielkie "N". Są dwie osoby na świecie, które potrafią wyprowadzić mnie z równowagi, jedną jest mój brat, drugą cała transportowa społeczność.
Co mnie, humanistkę z wykształcenia, podkorciło do tego cholernego transportu? Nie wiem, mogę tylko domniemać, a to, że codziennie coś innego, a to, że nowi ludzie każdego dnia, a to, że adreanlina, a to coś tam coś tam, parafrazując posłankę Kruk. I wydawać by się mogło, że wszystko gra, ano gra, tyle, że nie zawsze.
Zdarzają się bowiem takie dni jak dziś, że jedynego wyboru jakiego można dokonać to czy zjeść śniadanie o 15:30, czy już zaczekać do końca i zjeść z pietyzmem i celebrą wczesnopopołudniową kolację, bo jak na najnormalniejszą kobietę przystało oczywiście jestem na diecie, więc jedzenie po 18:00 nie wchodzi w grę.
Telefonów na biurku mam dwa, pytam czemu nie jeden kiedy przychodzi Pan z centrali? A tenże sam uroczy Pan bez górnej czwórki odpowiada:
-Bo jak będzie Pani rozmawiała przez jeden to na drugi też będzie się można dodzwonić, proste tak?
Zastanawiam się chwilę i niestety z niekłamanym zdziwieniem jestem zmuszona odpowiedzieć, tttttaaaaakk, proste. Pan montuje świeżutki telefon a ja tymczasem grzebię w sieci..
Chirurgia plastyczna, klinika urody, medycyna estetyczna.. Wybieram pierwszy z brzegu
-Dzień dobry, czy jest możliwość doszycia jeszcze jednej pary uszu i wszczepienia przynajmniej
1 m2 istoty szarej?
-Wariatka- słyszę
Coś w tym jest.....

Brak komentarzy: