Dzień, jak zwykłam, rozpoczynam od prasówki, ale od dni kilkunastu jednym z pierwszych moich czytań jest blog Marysi, wiem, że wstaje o absolutnie nieakceptowalnej dla normalnych ludzi porze, zanurza się w tych swoich cudownych herbatach i popełnia słowo pisane a mi w to graj.. Rozsiadam się na swoim obrotowym krzesełku przy olchowym biurku i zatapiam w jej rozmyślaniach.
Maryś o pszenicznych włosach i księżycowej buzi, ech... ten księżyc to się jej w życiu pojawia aż nazbyt często... Tak więc Maryś posiada to, czego wielu może jej pozazdrościć, giętkość pióra i akrobatyczną zdolność żonglowania słowem.. uwielbiam to.. Z gracją łani kluczy pomiędzy słowami, wersami , czasem poplącze wątki, że ze zdziwienia unosi mi się, lewa, a czasem też prawa, a czasem raz lewa, raz prawa brew po to by koniec końców zakrzyknąć V-O-I-L-A
Dzisiejszy wpis o podstępnie czającej się w czeluściach nocy bezwładnej ręce, która nie bacząc na jej podstawowe funkcje, czyli chwytanie, przy- i podtrzymywanie etc, etc po prostu wzięła i się osunęła, a to przecież NIE NADA!!, wywołał mnie do odpowiedzi.
Przypomniało mi to bardzo podobną historię, która mi się przytrafiła i to pewnie dlatego tak mnie to rozbawiło.
Lubię się uśmiechać tak radośnie, sama do siebie, bez grymasów, bądź wymuszonych krzywośmiechów naszych krajowych celebrities i tak też dzisiaj się uśmiechnęłam. Chyba coś ze mną nie tak rozbawia mnie odrętwiała ręka opadająca gdzieś tam nocą w Nadarzynie. Echh... :)
Miłego dnia dziewczyno w peruce :*
Ostatnie mrozy, pusta przestrzeń, IT Crowd
-
Wieczór. Ostatnie dni mrozów, mam nadzieję, że nie wrócą już tej zimy. A za
trzy dni mocno plusowe temperatury. Uff, co za ulga. Najostrzejsza zima,
ja...
2 dni temu


1 komentarz:
Tu się nie ma co śmiać psia krew, bo to autentyk był, a ta lewa ręka to mi takiego stracha napędziła, że daj Pan spokój ;)
Wiesz kto pierwszy Ci się oświadczy? No wiesz?
Ola, a zaraz po niej ja ;)
Miłego bejb :*
Prześlij komentarz