Czyżby nadchodziło przypowieściowe tłuste 7 lat?
Who knows, who knows...
Uwieeeeeeeeelbiam, uwieeeeeeeelbiam ( z akcentem nad "e")kiedy mózg budzi się do pracy, nie oszczędzam go oczywiście na codzień,no! ale trudno też byłoby powiedzieć, że poddawany jest intensywnemu treningowi.
Ostatnie dni to intensywna rozgrzewka, przed, jakby mogło się wydawać, decydującym starciem...
Wiem, że mam trochę oleju w głowie i bezkarnie to wykorzystuję, bawiąc się, grając, kokietując i mazakiem na ścianie odznaczając kolejną kreskę wygranej potyczki.. Im więcej czasu zajmie mi czekanie na tę upragioną kreskę tym bardziej jestem z niej dumna.
Dreszcz emocji i podniecenia przeszywa mnie, kiedy trafiam na godnego siebie przeciwnika. Lubię kiedy ktoś testuje jak daleko jest w stanie ze mną pograć, na ile mu pozwolę, na ile dorównam.
Nie bez kozery, zawsze, bez wyjątku , bardziej atrakcyjni byli dla mnie starsi ode mnie mężczyźni. Imponowała mi ich mądrość życiowa, doświadczenia, cwaniactwo i wiedza.
Wrodzona kobieca intuicja zaś, często, bez chybienia ,podpowiadała mi już na samym początku, czy warto, podnieść rzuconą niedbale rękawicę.
-Nie wiem jak wygladasz...
-Przyślę Ci zdjęcie.
-.......@gmail.com
- Odpiszesz?
Ładne oczy, dobra sylwetka, śniada karnacja, ciemne włosy, na twarzy bijące szelmostwo no i .... no właśnie i co? Raz kozie śmierć pomyślała.
Dzień pierwszy, drugi?
Szybki bilans....
Warto.
Lekkość, logika, parabole, makaronizmy,puenty,figury retoryczne, błyskotliwość, inteligencja..
Bingo!! Zakrzyknęła w myślach i fizycznie już pstryknęła z palcy.
Było jeszcze coś, co zdradzało nadejście czegoś fascynującego - błysk, łobuzerski błysk w oku.
Chciała wiedzieć jak najwięcej i jak najszybciej, ona sama postrzegała sama siebie w tych momentach, jako kapryśną małą dziewczynkę, która w białyh podkolanówkach cisnących ją pod kolanami i wielkimi czerwonymi kokardami na mysich ogonkach, tupała ze wściekłości malutkimi nóżkami i przecierała rękami coraz szybciej napełniające się łzami niebieskie oczy.
-Proszę, powiedz mi...
-Nie wiem czy to nie zbyt niebezpieczne...
Zabrzmiało to dla niej jak wyzwanie, Dowie się, zawsze musi być na krok przed przeciwnikiem.
Let's see.........
Nie wiele mamy, imię , zawód.
Najpierw kilkanaście słów kluczy, 88400000 odpowiedników. Shit! Zaklęła pod nosem.
Kolejne słowo 6430 znalezień, lepiej, lepiej przemknęło jej przez głowę, ale wciąż zbyt dużo.
Myśl, myśl.... !!! Przedział wiekowy!!
-Yuuuupiiii :)
Mam Cię.! :D
Z prawdziwą gracją wprowadziła w najpopularniejszą przeglądarkę nazwisko .....z.
Heeejjjjjj, 6280 znalezień. Mmmmm poważna sprawa przemknęło jej przez myśl..
Z coraz większą łapczywością pożerała każdą informację, to otwierała to, zamykała kolejne zakładki, porównywała, analizowała, eliminowała, po półtorej godziny miała pewność, nie może być mowy o pomyłce..
Podczas tej lektury, momentami, wydawało jej się, że policzki pieką bardziej niż zwykle i tętno jakby przyspieszone.To endorfiny dawały o sobie znać , niczym wypuszczone z puszki Pandory po udręce.
Nie wiedziała czy bardziej napawać się swoim zwycięstwem, czy bardziej przeanalizować swoje możliwości. Kąciki ust niezauważalnie drgnęły, burząc plastyczną linię goszczącego na nich triumfu. Nie doceniła przeciwnika.
Karuzela myśli ruszyła. Pojedyncze zdania wirowały wokół własnej osi, mając niewiększy promień poruszania niż okrąg jej czaszki. Euforia zdawała się być wszechobecna.
Przed nią nauka, ekscytacja i ten niepokojący szmer.
Zaraz za nimi, nieśmiało , zza pleców niepokój. Niepokój czy podoła. Logika zdawała się podpowiadać, przenalizuj, wrodzona próżność, popychała do pójścia na żywioł.
Tego dnia czekała na niego bardziej niż zwykle, rozentuzjazmowana jak beatelsówa przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych.
- Dużo o Tobie wiem....
- KURWA!!! Jak?
- Opowiem Ci innym razem.
- Nie, teraz, proszę.
-Jeśli Ci nie opowiem dzisiaj, bardziej będziesz czekał na mnie
-A jeśli obiecam , że i tak będę?..
-Oczywiście,że będziesz - Panie K.
- Na pewno K? A jeśli N?
- Jeśli N pójdę z Tobą do łóżka, kokieteryjnie odpowiedziała będąc pewną przegranego przez niego zakładu.
- Hiszpanie mają pewną tradycję..
-Wrrrrr..
- Jesteś zły?
-Zaimponowałaś mi.
- Schlebia mi,że ze mną rozmawiasz.
Mam nadzieję, bąknęła ledwo słyszalnie pod nosem. Była z siebie dumna a jeszcze większą dumą napawała ją świadomość, że zdała kolejny egzamin, oczami wyobraźni widziała ten uśmiech błąkający się po Jego twarzy, uśmiech uznania. Lubiła te potyczki. Na razie wszystko szło zgodnie z planem, PANI i WŁADCA, ale kiedy odwróciła się za siebie,w oddali ,zobaczyła majaczący na horyzoncie cień przeciwnika. Jeszcze wczoraj była pewna swojej przewagi, dziś cięższe powietrze zwiastowało większy wysilek, niż wcześniej przewidywała.
Zmrużyła oczy, przywdziała zbroję. Była gotowa do starcia.
Wiedziała, że wróci na tarczy, ale nigdy nie umiała się poddawać i nie pozwoliłaby sama sobie na walkowera.
Dla wszystkich wokół ,była dziś po prostu uśmiechnięta, ale tylko ona wiedziała jaki mechanizm ten uśmiech uruchamia, zdecydowanie zbyt długo zaprzątał jej myśli.
Lubiła na niego czekać..
Ostatnie mrozy, pusta przestrzeń, IT Crowd
-
Wieczór. Ostatnie dni mrozów, mam nadzieję, że nie wrócą już tej zimy. A za
trzy dni mocno plusowe temperatury. Uff, co za ulga. Najostrzejsza zima,
ja...
2 dni temu


3 komentarze:
Ładnie, zgrabnie, obrazowo i powabnie ... uśmiecham siem :)
Przeczytałem ten tekst i muszę powiedzieć, że nakłonił mnie do działania, zabawiłem się w małe internetowe polowanie. Teraz z dumą mogę powiedzieć:
- dużo o Tobie wiem...
K.
Wiem ile można o mnie znaleźć
Prześlij komentarz