Maryś kiedyś napisała, że nie ma szczęścia do facetów, ale ma do ludzi, ja też podpisuję się pod tym obiema rękami.
Na mojej drodze stają zwykle bardzo wartościowi ludzie, być może to ja ich podświadomie wybieram, byc może to oni znajdują mnie.
Grono moich znajomych to nie bezbarwna i bezwonna masa, to tłum kolorowy i rozpoznawalny, każdy zgoła inny, ale każdy z pasją, każdy zapędzony, ale nie uczestnik szaleńczego wyścigu szczurów. Każdy jest kimś, kto zasługuje na uwagę, z kim można godzinami toczyć dysputy, albo bez końca milczeć,bez względu na to, który z warianów zostanie wybrany, zawsze mam gwarancję,że to nie będzie czas stracony.
Ludzie Ci, pojawiają się w różnych momentach życia, a zbiegi okoliczności sprawiają, że są to momenty, kiedy ktoś taki pojawić się powinien. Zawsze fascynowali mnie ludzie, ich sposób postrzegania świata, ich opinie, idee, doświadczenia. Zawsze też staram się jak najwięcej od nich czerpać, żeby samemu też być intersującym rozmówcą i dla nich samych i dla innych, których spotkam na swojej drodze.
Zasada słoika.
Po wrzuceniu do słoja kamieni niejeden pomyśli, że słój jest napełniony, ale między te właśnie kamienie można dosypać innych, mniejszych kamieni, znów wydawać by się mogło, że słój jest pełny, ale ciągle mozna tam dosypać żwiru, a potem piasku , a potem zalać wodą.
W moim słoju są już kamienie, to szkoła, studia, praca, fundamentalne wychowanie. Są też mniejsze kamienie, to literatura, podróże, obserwacje.
Zostało jeszcze wiele miejsca w tym słoju, ale staram się go sumiennie zapełniać, teraz czas na doświadczenia i opinnie ludzi, których poznaję. Wiele z nich początkowo dla mnie nie zrozumiałe, otwierają drzwi na kolejny level.Po każdym takim otwarciu mam wrażenie, że o to kolejny raz okowy, które mnie pętały, pękają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
Im bardziej kontrowersyjna osoba, im bardziej nie zrozumiałe są dla mnie jej teorie, tym bardziej mnie do niej ciągnie. I tym większą frajdę sprawia mi , kiedy zrozumiem w jaki sposób to ona postrzega świat i o ile on może być ciekawszy widząc go z drugiej strony lustra.
Nie potrafię się zamknąć na ludzi, to tak jakby pozbawić się na własne życzenie samorozwoju.
Ostatnie mrozy, pusta przestrzeń, IT Crowd
-
Wieczór. Ostatnie dni mrozów, mam nadzieję, że nie wrócą już tej zimy. A za
trzy dni mocno plusowe temperatury. Uff, co za ulga. Najostrzejsza zima,
ja...
2 dni temu


1 komentarz:
Ironicznie ujmując :P "Maryś napisała" - bo w samozachwyt wpadnie :) (wiem, wiem Maryś dziś na dywanik znowu mam się stawić :P ... zacznie się tak: Robert! No! ... a potem z górki :D - przekora jedna :D)
Bardzo mądra dewiza, tak całkiem poważnie i bez "podlizywania się".
Gdyż w sens tkwi w tym, że to ludzie i otoczenia nasz określa a nie my samych siebie. To ono tworzy nasz wizerunek i powiela w głowie kolejnej, która zawsze doda coś od siebie.
Ja uwielbiam, poznawać ludzi poprzez:
- to co mówią,
- to co piszą,
- ich zdjęcia. (Prawda Maryś :P)
Dopiero potem przychodzi moment kulminacyjny, gdy konfrontuję mój obraz w głowie z tym co rzeczywistość przyniesie.
Blondynką? Ale dlaczego? Nie zgadzam się :) ...
Prześlij komentarz