poniedziałek, 5 stycznia 2009

Kamienie





Lubię tam jeździć, 85 lat szczęścia, zawsze uśmiechnięte oczy, pogodna twarz i zawadiacko-młodzieżowo obcięte włosy na jeżyka, żadna tam lepiąca pożyczka w którą stroją się jego kumple przed wyjściem na sumę.
Człowiek renesansu o niewiarygodnie zapchanej pomysłami głowie, czasami mam wrażenie, że jest nierealny, nie przystaje do dzisiejszych czasów.
Nie potrzebuje cudów techniki, żyje swoim tempem, według swoich zasad w wielkim poszanowaniu każdego stworzenia.
Słodzi wywar z pokrzywy miodem a wieczorem raczy się lampeczką swojej roboty wina z kwiatów mleczu i kocha kamienie.
Wyczarowuje z nich cuda i obdarowuje wszystkich wokół, wie gdzie należy uderzyć, żeby otrzymać oczekiwaną formę, mimo swojego wieku mówi, że ma jeszcze tyle do zrobienia, że ani myśli gdziekolwiek stąd się wybierać...
-Mój Anioł....Wiedziałem, że przyjedziesz..
- Śniły ci się konie?
- Kasztanki i gniade, wiesz, że nie da mi się zrobić niespodzianki.... Chodź, pokazę Ci co mam.
- Niech zgadnę...hmmm.. kamienie?
- Całe mnóstwo, znalazłem je tu niedaleko, zupełnie jakby ktoś je do mnie podrzucił, zrobię z nich donice, takie wielkie. Zasadzę w nich bratki i postawię przy wejściu, co myślisz?
- Wiesz, że cię uwielbiam, bratki też, więc donice będą jak najbardziej na miejscu. Ale teraz poczęstuj mnie winem z bzu, na pewno coś dla mnie zostało.

Brak komentarzy: